Menu bezpieczeństwa narodowego dla Polski

Menu bezpieczeństwa narodowego dla Polski

Krótka analiza Koncepcji Obronnej Rzeczypospolitej Polskiej

CZE 01, 2017
706 VIEWS
Menu bezpieczeństwa narodowego dla Polski

W zeszłym tygodniu opinia publiczna poznała tzw. jawną część dokumentu Koncepcja Obronna Rzeczypospolitej Polskiej (dalej: KORP) opracowaną przez resort obrony przy udziale szerokiego grona polityków, urzędników, wojskowych i specjalistów z dziedziny obronności i bezpieczeństwa narodowego. Ujawniony dokument jest dość krótki, pomimo tego, że jego projekcja sięga, aż do 2032 r. Z tego też powodu wiele ważkich tam kwestii jest tylko pobieżnie zarysowanych.

Menu bezpieczeństwa narodowego dla Polski i wybór Antoniego Macierewicza

W rzeczywistości, każda koncepcja obrony lub strategiczna stoi przed wyborem słusznej lub błędnej drogi – reszta to są już tylko szczegóły, które można zmieniać, korygować lub dopasowywać w procesie planowania. W moim przekonaniu wybór strategiczny został dokonany dobry. Jednak, aby to uzasadnić należy sobie odpowiedzieć na pytanie, przed jakimi alternatywami stanął szef MON –Antonii Macierewicz.

Kwestie fundamentalne

Dokument KORP generalnie jest oparty na realistycznej wizji obrony i bezpieczeństwa RP. Według której słabe państwa, aby nie ulec silniejszemu mocarstwu (w domyśle Rosji), mają do wyboru dwie opcje a) formowania lub reaktywacji sojuszy – NATO i UE – i b) mobilizowania własnych zasobów. Analizowane opracowanie kładzie nacisk na obie alternatywy. Chociaż najwyższe czynniki polityczne i wojskowe w Polsce (prezydent, premier, szef MON i szef Sztabu Generalnego) powinni zdawać sobie sprawę, że tzw. zewnętrzne równoważenie (external balancing) oparte o pomoc zbiorową powinno zawsze posiadać niższą rangę od samopomocy (internal balancing).

Główny mechanizm KORP

Zasadniczy mechanizm KORP polega na tym, iż Polska w obliczu potencjalnego konfliktu zbrojnego, w domyśle z Federacją Rosyjską (co w mojej ocenie jest bardzo mało prawdopodobne), nie może prowadzić wojny na warunkach podyktowanych przez kremlowskich strategów. Zamiast tego, aby udało się nam odstraszyć jakikolwiek ruch zaczepny lub nawet ukarać Rosję, Polska – jako strona słabsza – musi zastosować formę asymetrycznej strategii (asymmetric strategy), czyli przesunąć rywalizację na obszary tam, gdzie nasza armia posiada relatywnie lepszą pozycję. Siły Zbrojne FR niewątpliwie dominują w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w sposobie tradycyjnego prowadzenia operacji militarnych. Zatem potencjalne cele rosyjskiego ataku m.in. Polska, Litwa, Łotwa i Estonia powinny adoptować asymetryczne metody i zdolności.

W KORP, chodzi o to, aby RP szukała szczególnie wrażliwych punktów FR. W tym znaczeniu SZ RP powinny operować przy użyciu nowych sposobów walki, których rosyjska armia nie bierze jeszcze pod uwagę bądź je ignoruje – m.in. użycie nowoczesnego uzbrojenia, zastosowania wielu taktyk, atak z zaskoczenia. Jakby nie spojrzeć eliminacja rosyjskiego zagrożenia nie leży w tym, aby pokonać Rosję, ale żeby ograniczyć ich projekcję siły, cierpliwość i polityczną wolę. W zasadzie Wojsko Polskie, jako nieregularny przeciwnik, musi być w stanie narzucić agresorowi zaporowe koszty humanitarne, materialne, finansowe i polityczne, aby zmusić go do strategicznego wycofania się z kluczowego regionu dla naszego bezpieczeństwa narodowego – Europy Środkowo-Wschodniej.

Trzy opcje A) B) C) i trafny wybór

W erze dominacji wielkich mocarstw państwa małe i średnie, aby wzmacniać swoją obronność i bezpieczeństwo mają do wybory trzy opcje. Pierwsza, to rozwój konwencjonalnego arsenału tak, aby zanegować lub skutecznie przeciwdziałać potędze danego mocarstwa. Druga, to użycie terroryzmu – broń słabych – aby nałożyć dodatkowe koszty na wrażliwe cele okupanta w kraju i zagranicą. W tym miejscu należy nadmienić, iż tego typu strategia może być również wykorzystywana przez tzw. podmioty niepaństwowe, ponieważ nie wymaga ona wielkich zasobów. Trzecia, to wejście w posiadanie broni nuklearnej, aby uzyskać określoną miarę odporności wobec konwencjonalnego arsenału swoich sąsiadów. Zacznę od opcji wybranej przez szefa resortu obrony – Antoniego Macierewicza.

A) Conventional warfare: exploiting the „contested zone”

W rzeczywistości przez całą historię wojen na świecie państwa słabsze militarnie zawsze próbowały opracować strategię (koncepcję), która może maksymalizować ich własną efektywność, a jednocześnie minimalizować wydajność zabijania i niszczenia swoich oponentów. Dobry przykład stanowi, tzw. wojna na wyniszczenie (the War of Attrition) w latach 1970-71, kiedy Egipt nie dążył do pokonania Izraela w bezpośredniej walce powietrznej – myśliwców – ale stworzył pod protekcją Sowietów gęstą sieć obrony przeciwlotniczej w pobliżu Kanału Sueskiego, która całkowicie wyeliminowała swobodne operowanie izraelskich sił powietrznych. W tym samym kierunku idzie nasza koncepcja obrony przez podkreślenie nasycenia pola walki artylerią dalekosiężną i rakietową. W przypadku „armii powstańczych” rzecz ma się podobnie, chcą one uniknąć bezpośredniego starcia z regularnymi pododdziałami, aż ich własna siła nie wzrośnie do poziomu, kiedy mogą one bezpośrednio stawić czoła przeciwnikowi.

W przewidywalnej przyszłości, to jest słuszny pogląd, Polska powinna unikać starcia tam, gdzie Rosja posiada nie kwestionowaną wyższość – chociażby ilościową. Jakby nie spojrzeć FR dominuje militarnie nad SZ RP w kilku obszarach przede wszystkim, jeśli chodzi o przestrzeń kosmiczną, możliwości przeprowadzania operacji powietrznych powyżej 15,000 tys. stóp, pancernej projekcji siły od jednego do dwóch kilometrów – z morza oraz liczną flotą tzw. „blue water” szczególnie akweny Morza Barentsa, Bałtyckiego i Czarnego. Wielu wojskowych i ekspertów cywilnych widzi szczególną przewagę Rosji w jej systemie regionalnego dowodzenia i nadzoru (regional command of the commons i AD/A2). W tym sensie armia rosyjska może prawie bezkarnie odmówić dostępu swoim adwersarzom do regionu wschodniego Bałtyku lub części terytorium RP i jej sojuszników. W zasadzie ta przewaga pozwala Rosji rzutować swoją siłę militarną przeciwko szerokiemu wachlarzowi przeciwników.

Jednak w tym samym czasie przewaga FR odkrywa militarną słabość rosyjskiej armii w innych obszarach rywalizacji takich, jak walka w miastach (urban warfare), lekkiej piechoty (close-range infantry combat), operacji w przestrzeni powietrznej poniżej 15, 000 stóp (air operations below 15,000 feet) – tutaj szczególnie śmiercionośna jest artyleria, marynarka wojenna wód przybrzeżnych i śródlądowych. Dominacja rosyjskiej armii zanika dalej, jeśli operuje przeciwko obrońcy, który dobrze zna teren i jego warunki pogodowe oraz jest w stanie przeprowadzać zdecydowane ataki z ukrytych pozycji. Zatem SZ RP będą musiały unikać walki tam, gdzie Rosja ma niekwestionowaną przewagę. Z pewnością Polska może skroić swoje własne zdolności i taktykę, tak aby zmusić rosyjską armię do walki w tzw. „contested zone”, gdzie rosyjska wyższość ilościowa, technologiczna, logistyczna i materiałowa będzie zdecydowanie ograniczona.

Zawarta w KORP asymetryczna odpowiedź nie jest niczym nowym. Wręcz przeciwnie istnieje wiele przykładów użycia takiej koncepcji w ostatnich dekadach. Przypomnijmy sobie wojnę o Kosowo w 1999 r. lub dwie wojny w Zatoce Perskiej – 1991 r. i 2003 r. Zarówno Serbowie, jak i Irakijczycy nie próbowali dorównać wyższości amerykańskich sił powietrznych w bezpośredniej walce. Zamiast tego oparli się na obronie przeciwlotniczej (surface-to-air missiles – SAMs) i przeciwlotniczej artylerii (antiaircraft artillery), często stosując te proste środki w zuchwały sposób, aby skutecznie komplikować amerykańskie wysiłki w wywieraniu presji militarnej. Serbowie szczególnie udowodnili zdolność kamuflażu, aby zredukować skuteczność lotniczo-rakietowych ataków NATO z ziemi, powietrza i morza. Niektórzy eksperci wręcz doszli do wniosków, że Sojusz przegrał ten konflikt w proporcji 43% dla Zachodu do 57% dla Jugosławii.

Irakijczycy także wyciągnęli wnioski z konfliktu zbrojnego w 1991 r. i dlatego skutecznie unikali jakiejkolwiek większej próby bezpośredniego starcia z U.S. Army w kolejnej wojnie w 2003 r. Zamiast tego Irak oparł się na kombinacji: dokuczliwych ataków wojsk nieregularnych (włączając w to zamachowców samobójców), sabotażu i dywersji – skierowanej przeciwko U.S. Army. Oczywiście te ataki nie mogły zapobiec upadkowi reżimu Saddama Husajna, ale nałożyły nieoczekiwanie wysokie koszty dla sił okupacyjnych. W sumie Saddam i jego doradcy położyli podstawy pod przeciągającą się rebelię przez rozproszenie pieniędzy i uzbrojenia wśród lojalnych dowódców. W sumie iracka odpowiedź dość szybko wykoleiła pierwotne plany administracji Busha juniora odnośnie transformacji całego Bliskiego Wschodu.

W ostateczności wysiłki U.S. Army, aby zniszczyć lub schwytać Talibów oraz al-Kajdę w Afganistanie także zostały pokrzyżowane przez nieoczekiwanie efektywny opór rebeliantów np. podczas bitwy o Tora Bora lub Operacji Anakonda. W sumie siły al-Kajdy użyły swojej wyższości, jeśli chodzi znajomość terenu, tym samym ominęły przewagę USA w takich obszarach, jak siła powietrzna, wywiad i rozpoznanie. W ostateczności amerykańscy żołnierze i ich dowódcy pomimo przygniatającej przewagi technologicznej zostali zmuszeni do bardzo kosztownej wymiany ognia w zamkniętych przestrzeniach (close-quarters combat), która nie powstrzymała Talibów i al-Kajdy od podjęcia współpracy i wymknięcia się z okrążenia. W efekcie czego obie bitwy w najlepszym razie zakończyły się remisem.

W mojej ocenie większość państw sąsiadujących z Rosją musi oprzeć swoją obronę przede wszystkim na wzmacnianiu własnej armii i asymetrycznej odpowiedzi – NATO i UE to po prostu niewystarczająca polisa. Jeśli bliżej przyjrzymy się dokumentowi KORP to dojdziemy do wniosku, że zarówno Rosja, jak i Chiny stosują podobną koncepcję oczywiście wobec swojego największego adwersarza – Stanów Zjednoczonych. W zasadzie Chiny nie próbują zawiązywać jakiś sojuszy czy koalicji, ale zwiększają równomiernie swoje nakłady na armię i zdolności, aby stawić czoła amerykańskiej przewadze w regionie Azji i Pacyfiku. Chińscy eksperci bezustannie studiują amerykańskie operacje militarne, aby znaleźć właściwy wzór dla wielu opcji ich konwencjonalnego potencjału, które mogą pozwolić przetrwać ich dużo słabszej armii – bądź nałożyć bardzo wysokie koszty – w bezpośredniej konfrontacji z amerykańskimi wojskami. Zatem Chiny słusznie postępują, kiedy szukają militarnej przewagi w takich rodzajach broni, jak przeciw-okrętowe pociski manewrujące, morskie pola minowe, okrętów podwodnych, aby blokować dostęp do chińskich portów i cieśnin lub kiedy podkreślają potrzebę rozwoju wojny elektronicznej i cybernetycznej, aby wykorzystać uzależnienie U.S. Army od sektora IT (Information Technology). Oczywiście nie bez znaczenia są także pociski balistyczne i cruise, czyli rozwój wyszukanej obrony powietrznej mogącej zanegować przewagą militarną przeciwnika – wszystko to samo odnajdujemy w naszej edycji obrony RP z 2017 r. W końcu powtórzmy to jeszcze raz, zarówno w przypadku ChRL, jak i RP celem nie jest ani pokonanie USA lub Rosji ani podważenie pozycji Ameryki w świecie lub Rosji w Eurazji, cel polega na tym, aby Rzeczypospolita Polska rozwijała własne polityczne i strategiczno-militarne środki, żeby móc ukarać rosyjskie siły zbrojne, gdyby naruszyły żywotne interesy RP – i w tym celu przedstawiony przez resort koncept spełnia oczekiwania.

Dodać należy jeszcze, iż wybór powyższej koncepcji obrony może optymalnie służyć bezpieczeństwu Polski tylko wtedy, jeśli uda się nam rozwiązać największe dylematy bezpieczeństwa, 1) eksklawa kaliningradzka oraz 2) Białoruś. Wówczas można stworzyć coś na wzór łańcucha obrony rozciągającego się na tzw. rubieży pomostu bałtycko-czarnomorskiego a) część lądowa: państwa bałtyckie (Estonia, Łotwa, Litwa), Białoruś i Ukraina, b) część morska: akweny Morza Bałtyckiego i Czarnego.

W dalszej części tego elaboratu chcę przedstawić dwa inne sposoby obrony i odstraszania, które w mojej ocenie przynajmniej w obecnej sytuacji geopolitycznej Polski są fałszywą drogą dla bezpieczeństwa RP – choć nie brakuje ich zwolenników w kraju. Z tego powodu należy wyrazić satysfakcję i ulgę, że nie znalazły one uznania w zespole Strategicznego Przeglądu Obronnego.

B) Terrorism

Wyjaśnić chcę na początku, że słowo „terroryzm” ma tutaj całkowicie neutralne znaczenie i odnosi się tylko do metody walki, jaką była np. falanga (w starożytności), Blitzkrieg (w czasie II wojny światowej) lub współczesna amerykańska doktryna militarna – RMA (Revolution Military Affairs).

Zasadniczo zaakceptowanie, aż tak ekstremalnej koncepcji obrony miałoby sens, gdyby naród polski ponownie utracił swoją państwowość. Jeśli dzisiaj spojrzymy na świat to najbardziej wojowniczy oponenci Ameryki nie są państwami, ale różnymi grupami terrorystycznymi np. al-Kajda lub anomalia państwa ISIS. Oczywiście brak zorganizowanej państwowości oznacza niedobór zasobów, to z kolei w naturalny sposób czyni atrakcyjną koncepcję terrorystyczną. Jednak jej najważniejszy punkt działania jest podobny, jak w „contested zone”, tutaj również słabi aktorzy unikają wyższości militarnej silniejszych oponentów i wybierają bardzo wrażliwe cele ataków, jak choćby ostatni zamach terrorystyczny w Manchesterze (cel: dzieci i nastoletnia młodzież). Zamierzony wybór uśmiercania cywilnej populacji stanowi klasyczną broń słabych (weapon of the weak) – chociaż rebelianckie grupy nie muszą używać terrorystycznej taktyki, jeśli są wystarczająco silne, aby uzyskać to czego pragną w sposób bezpośredni. Otwarte społeczeństwa takie, jak Stany Zjednoczone, ale również Rosja są szczególnie podatne na terrorystyczne zamachy. Aby wyrazić to precyzyjnie, to jest bardzo trudne, żeby nałożyć na całą populację prawo i procedury, które mogą uczynić strategię terrorystyczną mniej skuteczną formą walki. Z samej natury zamachy terrorystyczne mogą być przeprowadzane zarówno przeciwko siłom okupanta, jak i cywilom, aby unikać zaangażowania w otwartą wojnę z wojskami regularnymi.

Jak, każda inna asymetryczna strategia, terroryzm nie ma na celu pokonania silniejszego przeciwnika tylko odnieść sukces przez atakowanie woli i determinacji okupanta oraz gromadzenia sympatyków na banerach terrorystów. W końcu rosnące koszty przed którymi stoi strona silniejsza, a szczególnie ponoszony ciężar przez społeczeństwo okupanta, powoduje że terrorystyczna koncepcja obrony zmienia zachowanie agresora, przez przekonanie go, że obecna polityka jest zbyt kosztowna do utrzymania. W sumie tak się zachowuje al-Kajda i ISIS, aby pozbyć się Amerykanów z arabskiego i islamskiego świata, obie organizacje oraz ich liczne filie dokonują licznych ataków w regionie Bliskiego Wschodu, jak i również na terytorium USA lub ich sojuszników. Jakby nie spojrzeć te działania mają przekonać Waszyngton, aby zredukował swoją obecność polityczną i militarną, i jednocześnie rozszerzyć opór w świecie muzułmanów.

Strategia terrorystyczna najprawdopodobniej odniesie sukces wówczas, kiedy cel np. terytorium polskie nie będzie definiowane w kategoriach żywotnego interesu dla napastnika. To jest mało prawdopodobne, aby np. Rosja była, aż tak zmotywowana do walki, jak np. polscy bojownicy z paramilitarnych organizacji, formowanego WOT (Wojska Obrony Terytorialnej) lub z rozformowanych wojsk operacyjnych – po zaniku państwa. Oczywiście piszę tutaj o sytuacjach ekstremalnych, kiedy nasz kraj zamienia się w jakiś rodzaj Północnej Irlandii z czasów IRA, Czeczenii, Kaszmiru lub Palestyny. Jednak mechanizm działania zawsze jest ten sam wszyscy bojownicy i zamachowcy we wskazanych miejscach byli i są motywowani przez pragnienie zmuszenia okupanta do wycofania się z tego, co jest definiowane przez nich, jako własne terytorium. W zasadzie cała strategia terrorystyczna opiera się na przesłance, że dana grupa etniczna lub naród są bardziej zainteresowani, aby panować nad własnym miejscem zamieszkania, a nawet oddać życie za nie niż zewnętrzni okupanci. W mojej ocenie strach przed tą strategią hamuje Putina przed myślą o dokonaniu aneksji całej Ukrainy lub nawet Białorusi – koncepcja terrorystyczna może okazać się kolczatką nie do przełknięcia dla Rosji tak, jak Afganistan okazał się nie do przełknięcia dla Związku Sowieckiego lub doprowadził do stanu prawie agonalnego Stany Zjednoczone – w przypadku Wietnamu i Iraku.

Efektywność terroryzmu, jako asymetrycznej strategii będzie w dużej mierze zależała od tego, kto jest w stanie wygrać serca i umysły (hearts and minds) większej części populacji z której wyrasta ruch oporu. Chodzi tutaj o to, że jeśli islamscy rebelianci używający terroryzmu przeciwko Ameryce, przekonają innych, że to oni są bohaterami działającymi ze szlachetnych pobudek, i są w stanie z sukcesem sportretować amerykańskie działania, jako autorytarne i brutalne, wówczas wysiłki rebeliantów są na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. Jeśli Stany Zjednoczone odpowiedzą większą opresją, to będzie to jedynie potwierdzać słuszność użycia przemocy przez terrorystów i wzmocni ich obraz, jako heroicznych bohaterów wobec zewnętrznych najeźdźców. Z kolei odwrotnie, jeśli Ameryce uda się sportretować tych, którzy używają terroryzmu, jako zwyrodniałych przestępców motywowanych jedynie przez samolubne pragnienie władzy, wówczas kampania terroru prawdopodobnie poniesie porażkę.

C) Weapons of mass destruction (WMD)

Zamiast główkować, jak skutecznie sprzeciwić się potencjałowi militarnemu Federacji Rosyjskiej, Polska – niewątpliwie obawiająca się rosyjskich intencji – może zdecydować się na wejście w posiadanie WMD. Wskazane zdolności mogą być nie do przełamania dla Rosji – pomimo wyższości potencjału konwencjonalnego. Zatem dzięki własnemu arsenałowi broni nuklearnej, chemicznej lub biologicznej SZ RP mogą odstraszyć FR.

Dlaczego taki kraj, jak Polska – stosunkowo słaby i zubożały – chciałby wejść w posiadanie WMD? Odpowiedź jest prosta, dla tych samych powodów dla których chciały posiąść broń nuklearną Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki: aby odstraszać potencjalnych i aktualnych przeciwników przed jakąkolwiek próbą naruszenia ich żywotnych interesów narodowych. W zasadzie to jest główny powód dla którego np. Izrael, Indie, Pakistan i Korea Północna ostatecznie przekroczyły nuklearny próg. Podobne motywy inspirują również inne państwa. Z pewnością, gdyby Polska poszukiwała takich zdolności postawiłoby to siły zbrojne FR w trudnej sytuacji jeśli chodzi o stosowanie szantażu lub otwartego użycia siły.

W sumie proliferacja broni WMD w Europie Środkowo-Wschodniej może przebiegać podobnie, jak w regionie Bliskiego Wschodu. W swoim czasie irański prezydent Muhammad Khatami zauważył, że Syria, po inwazji USA na Irak w 2003 r. miała stanowić następny cel Ameryki, aby po Syrii ostrze amerykańskiego – RMA – spadło na Iran. Z tego samego powodu Polska może podobnie, jak Teheran postrzegać sytuacje geopolityczną wokół siebie w 2008 r. była Gruzja, w 2014 r. Ukraina, w 2025 być może państwa bałtyckie, aby w 2030 r. uległa RP, czyli nasi politycy ostatecznie mogą dojść do wniosku, że WMD to kwestia balance of power, a więc jeśli nie mamy nuklearnej bomby to nie mamy bezpieczeństwa.

Powyższe twierdzenia ujawniają prawdę, a mianowicie słabe państwa są świadome, że broń masowego rażenia może równoważyć silniejsze mocarstwa – chociaż nie zawsze. WMD – szczególnie broń nuklearna – to ekstremalny instrument odstraszania, ponieważ jest bardzo trudno zmusić jego posiadacza do uległości otwartą groźbą użycia siły lub tzw. strategią „regime change”. Z pewnością państwa, które będą posiadały znaczący arsenał WMD będą również zyskiwały większą ochronę wobec najbardziej ekstremalnych form rosyjskiej presji. Zatem tak, jak nuklearny Iran może skutecznie odstraszyć USA tak nuklearna Polska może odstraszyć Rosję – nawet bez posiadania wyszukanych nośników (pocisków balistycznych).

Z pewnością zarówno Trump, jak i Putin byliby zdecydowani na ryzyko użycia broni nuklearnej w obronie swoich państw lub jakiś innych żywotnych interesów państwa, ale na pewno ani jeden ani drugi nie podjęliby ryzyka użycia bomby atomowej, aby obalać jakiś wrogi reżim i wystawiać się na wyprzedzające uderzenie nuklearne. Uzyskanie WMD przez jakiekolwiek państwo podobnie, jak wariant A) i B) są klasyczną koncepcją asymetryczną. Zatem nie może to zapewnić odporności na wszystkie instrumenty, jakie posiadają wielkie mocarstwa, ale z pewnością może to ograniczyć bezkarność użycia przez nich siły. Jeśli nie uda się Polsce zbudować nowoczesnego potencjału konwencjonalnego składającego się z trzech najważniejszych rodzajów broni (wojsk lądowych, powietrznych i morskich) to wówczas być może należy rozważyć  strategię Weapons of Mass Destruction. Jednak nasza niezdolność do modernizacji własnej armii nie została jeszcze przesądzona zatem rozpraszanie swojej uwagi na broni nuklearnej byłoby obecnie fałszywą i niebezpieczną drogą.

Krytyczne uwagi do KORP

Największą słabością opisywanego dokumentu jest ocena środowiska bezpieczeństwa Polski – nie jest ona oparta o realistyczny paradygmat i dlatego jest fałszywa. Choć, jak słusznie zauważa w swoim słowie wstępnym pełnomocnik MON ds. Strategicznego Przeglądu Obrony p. Tomasz Szatkowski „Fundamentem dobrej strategii jest odpowiednie rozpoznanie otoczenia i uwarunkowań” – to jest prawda. Dlaczego? Ponieważ jest to punkt wyjścia do jakichkolwiek dywagacji na temat bezpieczeństwa narodowego.

Jak można realistycznie odczytać otoczenie i uwarunkowania Polski w Europie? Według mnie jest tylko jeden sposób, aby to zadanie wykonać dobrze, przede wszystkim należy poznać dystrybucję siły i geografii w systemie. A więc musimy wiedzieć kto jest najsilniejszy gospodarczo i militarnie i z kim sąsiaduje. Jak poznamy strukturę systemu możemy próbować poznać, jak będzie ona oddziaływała na nasz kraj i naszych sąsiadów – pod to dopiero można pisać jakikolwiek model SZ RP.

Zadajmy sobie zasadnicze pytanie: Od czego najbardziej zależy koniunktura bezpieczeństwa RP w Europie? Z pewnością nie od tego, kto będzie rządził w kraju – czy PiS czy PO – ani nawet od tego czy będziemy realizowali mądrą czy głupią strategię, czy będziemy demokracją czy dyktaturą, nie zależy też od NATO ani od UE, tym bardziej od Rosji. Największy wpływ ma „struktura systemu” to ona determinuje warunki egzystencjalne dla każdego państwa: małego, średniego, dużego, największego (zawsze i bez wyjątku). W przypadku naszego kraju te warunki mogą być zmienione tylko przez Amerykę – jeśli odpłynie ona za wielką wodę.

Zatem najważniejsze pytanie, jakie w Polsce powinni sobie zadawać analitycy: rano, w południe i po zachodzie słońca jest następujące: Jaki cel ma amerykańska obecność w Europie? Od odpowiedzi na to pytanie zależy środowisko strategiczne Polski – liberalni eksperci mówią, że „pokój” realiści, że „balance of power”. Jeśli prawdziwa jest druga odpowiedź to znaczy, że Jankesi prędzej czy później odpłyną za horyzont Starego Kontynentu – koniec świata z tego powodu nie nastąpi, zmieni się tylko struktura europejskiego bezpieczeństwa. W publicystyce tę zmianę coraz częściej określa się pod nazwą „koncertu mocarstw”, taka nazwa pojawia się również w KORP. Osobiście nie lubię tego terminu, bo wiąże się to z historią, a przeszłość z reguły nie jest dobrą zmienną w przewidywaniu światowej polityki. Z kolei bardziej adekwatne określenie – naukowe – czyli wielobiegunowość (multipolarity) to trudny i nieprzyjemny neologizm. Jednak problem nie leży w niezgrabności językowej, ale w tragicznych implikacjach dla Polski.

W związku z tym, każda realistyczna koncepcja obrony Rzeczypospolitej Polski powinna uwzględniać trzy scenariusze ewolucji środowiska bezpieczeństwa. Po pierwsze, obecnego systemu Europy, dwubiegunowego USA-Rosja, który jest bardzo dobry z punktu żywotnego interesu RP (raj). Po drugie, scenariusza umiarkowanego (czyściec) – wielobiegunowego (zrównoważonego) – Francja, Niemcy, Rosja, bez Ameryki w Europie – (koncert mocarstw). Po trzecie, scenariusza czarnego (piekło), czyli systemu wielobiegunowego (niezrównoważonego), kiedy pojawi się ponownie jeden lub dwóch pretendentów do hegemonii na Kontynencie a) Niemcy lub b) Rosja – dalej bez Ameryki w Europie. We wszystkich tych scenariuszach SZ RP będą miały do czynienia z całkowicie innymi rodzajami konfliktów zbrojnych – adekwatnie 1) ekspedycyjny, 2) ograniczony, 3) totalny – to tak naprawdę odsłania skalę wyzwań przed jakimi stoją polscy stratedzy wojskowi i cywilni – tego mi zabrakło w KORP.

Artur Brzeskot
Absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych oraz Katedry Badań nad Konfliktami i Pokojem. Ekspert European Institute for Strategic Studies. Zainteresowania: stosunki międzynarodowe teoria i praktyka

PODOBNE ARTYKUŁY

5 rubli czy 5 minut?

5 rubli czy 5 minut?

Projekcja siły wirtualnej Gangster – im jest słabszy, tym bardziej pręży muskuły i groźniej chce wyglądać. To książkowy przykład psychologicznej zależności, w której deficyt siły realnej rekompensuje projekcja siły wirtualnej.

READ MORE
Mity i fakty: ZAPAD 2017

Mity i fakty: ZAPAD 2017

Ćwiczenia wojskowe ZAPAD 2017, które odbędą się na Białorusi we wrześniu przyciągają coraz większą uwagę krajowej i zachodniej prasy. Według napływających doniesień można odtworzyć trzy scenariusze rosyjsko-białoruskich manewrów. Pierwszy, to

READ MORE
ZSRR 2.0

ZSRR 2.0

Trójkąt przyczynowo – skutkowy Początek współczesnej fali terroru, który coraz skuteczniej paraliżuje europejską cywilizację datuje się na rok 2015. Dlaczego ta tendencja nie rozpoczęła się np. w 2013 roku? Wiele

READ MORE
Dehumanizacja lub eliminacja

Dehumanizacja lub eliminacja

Schengen Wyobraźmy sobie eksperyment intelektualny, w którym mieszkając w wielkim bloku mieszkalnym, godzimy się zdjąć drzwi od wszystkich mieszkań – dopuszczając swobodne przemieszczanie się wszystkich (nie tylko lokatorów bloku, ale

READ MORE
Jak osiodłać nuklearną błyskawicę?

Jak osiodłać nuklearną błyskawicę?

W ostatnich miesiącach cały świat doświadcza gorącej debaty, jaki jest najlepszy sposób dla Waszyngtonu i Seulu, aby odpowiedzieć na nuklearną aktywność Kim Dzong Una. Stany Zjednoczone uszczelniają i tak już

READ MORE
Gra w „Dwa ognie”

Gra w „Dwa ognie”

Terroryzm ewoluuje. Jego najokrutniejsza forma dotąd na szczęście nie dotarła do Polski, i jest duże prawdopodobieństwo, że w takiej formie w jakiej występuje w krajach Europy zachodniej, do Polski nie

READ MORE
Analitycy od „wojen informacyjnych” pilnie poszukiwani!

Analitycy od „wojen informacyjnych” pilnie poszukiwani!

Sytuacja społeczno – polityczna w Polsce w ostatnim czasie przyciąga ponadstandardową uwagę zarówno niemieckich publicystów, ekspertów od „spraw polskich”, jak też niektórych niemieckich polityków. Pewna część ich publicznych wypowiedzi może

READ MORE
O rosyjsko – chińskich manewrach na Bałtyku

O rosyjsko – chińskich manewrach na Bałtyku

U schyłku lipca na wodach Morza Bałtyckiego odbyły się wspólne manewry flot wojennych Federacji Rosyjskiej oraz Chińskiej Republiki Ludowej. Ćwiczenia trwały w dniach 24 – 28 lipca. Oba mocarstwa postanowiły

READ MORE
Internet w Korei Płn. tylko dla elit

Internet w Korei Płn. tylko dla elit

Firma Recorded Future w okresie 01.04-06.07.2017r. przeprowadziła badanie aktywności użytkowników sieci zarejestrowanych na terenie Korei Północnej. Jak wynika z badań otwartej przestrzeni internetowej w Korei Północnej używają wyłącznie elity polityczne

READ MORE
Wystąpienie Trumpa – lekcja dla świata zachodniego

Wystąpienie Trumpa – lekcja dla świata zachodniego

Wymiar ekonomiczny – czy tylko? Wizyta Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa to oprócz charakteru politycznego przekazanie pewnego sygnału politycznego. Stanowiła ona także drogowskaz dla świata i cywilizacji zachodniej. Można się zgadzać

READ MORE
Europy raj utracony

Europy raj utracony

Wizyta prezydenta USA w Polsce w dniach 5-6 lipca 2017 r., nie potwierdziła tezy, że Ameryka będzie ograniczała swoje zaangażowanie w Europie i NATO. Jednak to nie Trump będzie decydował,

READ MORE
Przychody branży obronnej i lotniczej

Przychody branży obronnej i lotniczej

W 2016 roku przychody przemysłu lotniczego i wojskowego w ujęciu globalnym wyniosły 674,4 mld dolarów i były o 2,4 proc. wyższe niż rok wcześniej. Sektor wzrost ten zawdzięcza przede wszystkim

READ MORE
Józef Piłsudski a wojna niemiecka: idealizm vs realizm

Józef Piłsudski a wojna niemiecka: idealizm vs realizm

Józef Piłsudski był jednym z największych realistów w historii Polski XX w. Wraz z innymi realistami II Rzeczypospolitej brał pod uwagę zarówno wojnę, jak i pokój z III Rzeszą. Świadczy

READ MORE
Realpolitik Rzeczypospolitej

Realpolitik Rzeczypospolitej

W pierwszych wersach tego eseju chcę zaznaczyć, że wszystkie zawarte w nim przewidywania odnoszące się do Realpolitik Rzeczypospolitej mogą pojawić się, jeśli Ameryka i Europa przestaną ignorować logikę anarchii międzynarodowej

READ MORE